Przejdź do treści głównej

Załatw sprawę

© All rights reserved. Designed by DJ-Extensions.

  • bip
  • epuap


  • Aktualności
  • Książki
  • Galerie
  • Dyskusyjny Klub Książki
  • O Nas

Rzeź Galicyjska

Rzeź Galicyjska

Rabacja chłopska 1846 roku na ziemi strzyżowskiej Rzeź galicyjska to wydarzenie w dziejach Polski, które – mimo upływu niemal 200 lat – wciąż pozostaje żywe w świadomości mieszkańców naszego regionu. W lutym
i marcu 2026 roku upływa 180 lat od pogromu szlachty (choć należy zaznaczyć, iż nie wszystkie ofiary były „szlachetnego” pochodzenia) przez chłopów. Pojęcie „ rabacja”, wywodzące się z niemieckiego: rauben – grabić, łupić, plądrować, może nie być dla wszystkich zrozumiałe, lecz ludowe określenie „jak chłopy panów rżnęły” słyszeli prawie wszyscy mieszkańcy Strzyżowszczyzny. Wydarzenia te przybrały najbardziej krwawy obrót w cyrkułach tarnowskim i jasielskim Galicji i Lodomerii, do których należał obecny powiat Strzyżów. Należy także wziąć pod uwagę fakt, iż spośród 7,5 ml. mieszkańców Galicji w I poł. XIX wieku, ok. 80% stanowili chłopi, 20% mieszkańcy miast,
a szlachta posesjonaci to zaledwie ok. 2300 osób (z rodzinami 12–15 tys.). Jako że w wyniku dziejowych wydarzeń zniknęli z naszej społeczności Żydzi i Zamieszańcy, bardzo prawdopodobnym jest, że większość
z nas ma wśród swoich przodków świadków, a może i uczestników powstania chłopskiego.

Spotkanie z historią regionu, które odbyło się dnia 12 lutego 2026 r. w gościnnych murach Biblioteki Publicznej w Strzyżowie, przeznaczone było dla każdego, nawet dla tych słuchaczy, którzy już dawno opuścili szkolne ławy. W pięknie zaaranżowanej przez bibliotekę scenerii (zadbano nawet o oryginalne narzędzia gospodarskie, które unaoczniły młodszej części publiczności, jakich zbrodni można dokonać cepem, piłą czy kosą) członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Strzyżowskiej przedstawili przyczyny, wstrząsający przebieg oraz skutki rabacji chłopskiej w Galicji. Prelegentami byli Marzena Łącka, Ewelina Wałach (autorka pracy naukowej „Rabacja galicyjska w powiecie strzyżowskim”) oraz Michał Kowalewicz, zaś lektorem tekstów źródłowych był Jerzy Dubiel.

Przyczyn wystąpień nie da się jednoznacznie zdefiniować, bowiem osąd wydarzeń z 1846 roku był różny
w ocenie austriackiej i polskiej. Wg władz zaborczych był to odruch wierności włościan wobec monarchii austriackiej, potępiający próbę buntu przeciwko „dobremu cesarzowi” (czyli tzw. powstania krakowskiego
z dni 21 lutego-04 marca 1846 r.). Z patriotycznej polskiej strony to skutek świadomej prowokacji austriackiej, trafiającej na podatny grunt niechęci pańszczyźnianych chłopów wobec szlachty. Wieś politycznych „pańskich” celów nie rozumiała, w obietnice darowania ziemi nie wierzyła, a niepodległość Polski była dla niej pojęciem obcym. Szerzyły się pogłoski, że szlachta zbroi się, aby „wyrzynać chłopów” i ukrywa cesarski dekret znoszący pańszczyznę, co Austriacy z premedytacją wykorzystali, wzywając do wierności
i stawienia oporu polskim buntownikom. Literatura przedmiotu nie pozostawia jednak wątpliwości, iż najważniejszą przyczyną rzezi był wielowiekowy, nieludzki wręcz ucisk chłopstwa pańszczyźnianego przez obszarników, szczególnie dotkliwy w Galicji. Warto zacytować wstrząsające opracowanie z epoki
S. Szczepanowskiego „Nędza Galicji w cyfrach”: „Galicja jest obecnie krajem najuboższym, najnędzniejszym na całej kuli ziemskiej. Nie byłem w stanie wyszukać czy to w Europie czy w Azji kraju, w którym by na głowę mniej produkowano, w którym by się gorzej i nędzniej żywiono jak w Galicyi (…).To wszystko odbija się na cyfrach śmiertelności – przeciętna długość życia w Galicyi wynosi tylko 27 lat, podczas gdy w Anglii 41 lat. Tłumaczymy śmiertelność galicyjską panowaniem rozmaitych chorób i epidemii, mamy statystyki dokładne
z nazwiskami greckimi i łacińskimi tych chorób, ale jednej nazwy zrozumiałej, pospolitej, ale strasznej nie znajdujemy w nich – to jest rubryki: śmierć głodowa”.

Sam przebieg rabacji miał na terenie obecnego powiatu strzyżowskiego porażający do dziś okrucieństwem i skalą przebieg. Oczywiście nie wszystkie wsie i miasteczka zostały napadnięte przez „czerniawę” chłopską – jednym udało się obronić, inne (gdzie dziedzic był „ludzkim panem”) oszczędzono. Przywódcą rzezi, mającym poparcie starosty tarnowskiego Breinla, był chłop Jakub Szela ze Smarżowej (gmina Brzostek). Symbolicznie uważany jest za najbardziej mroczną postać w historii polskiego ruchu chłopskiego, a jego bandy buntowników za najbardziej zezwierzęcone, należy jednak pamiętać, że brutalność ruchu nie wywodziła się
z jakoby przyrodzonej chłopom ciemnoty i okrucieństwa (nawet księża propagowali teorię, że przeklął ich sam Bóg, jako potomków biblijnego Chama), lecz była reakcją na traktowanie ich przez panów. Wnikliwy badacz obyczajów wsi, prof. Jan Bystroń, wyjaśniał, że szlachcice czuli się nawet nie uprawnieni, ale wręcz zobowiązani do przemocy, bo przecież wszelka perswazja była „nieskuteczna wobec ludzi, którym odmawiano samodzielności myślowej”. Panowie tłumaczyli, że w rozsądny sposób uspokajają „głupich, chytrych, nieszczerych, krnąbrnych” chłopków; byli wręcz dumni z tego, że wywiązują się z obowiązku trzymania
w ryzach narowistych poddanych. Od przemocy rzekomo racjonalnej do skrajnie wynaturzonego sadyzmu droga była jednak bardzo krótka: „Mówią okrutnicy: mój to poddany, wolno mi czynić z nim, co chcę”. Jeśli zaś przypomnimy, że ówczesny wymiar pańszczyzny, czyli przymusowej i darmowej pracy na rzecz właściciela ziemskiego w zamian za użytkowanie przez chłopa pańskiej ziemi i z tytułu poddaństwa osobistego wynosił (już po ograniczeniu przez władze austriackie!) minimum 3 dni w tygodniu, zrozumiemy, jak wielkie było poczucie niesprawiedliwości i wręcz nienawiść naszych przodków wobec ich gnębicieli.

W części poświęconej przebiegowi rzezi zebrani mogli usłyszeć o krwawych zajściach na ziemi strzyżowskiej, przede wszystkim w Gogołowie, Wielopolu i Pstrągowej. Wykład i materiał źródłowy był bogato ilustrowany, a prezentacja pani Wałach na pewno zapadła w pamięć licznie zgromadzonym słuchaczom. Pewnym odetchnieniem od wstrząsających faktów było wystąpienie pana Kowalewicza, który mówiąc o skutkach rabacji, w lekki, pełen anegdot i nieznanych faktów z przeszłości regionu sposób podkreślił fenomen kultu cesarza Franciszka Józefa I wśród galicyjskich chłopów. Sentymentalne
i nostalgiczne spojrzenie na stare, dobre czasy „Babci Austrii” ma zresztą zwolenników do dzisiaj.

Dodatkową atrakcją spotkania był wiejski stół, przygotowany przez Koło Gospodyń Wiejskich
w Pstrągowej, pod przewodnictwem pani Agnieszki Jawor. Licznie przybyła także delegacja mieszkańców wsi (na czele z sołtysem Tadeuszem Bieszczadem). Autorki i autorzy tradycyjnych przysmaków otrzymali pochwały od wszystkich degustujących, a najlepiej wyrażono to na stronie BPGiM (cyt. za wpisem na FB): „Podziękowania kierujemy (…) dla KGW Pstrągowa za przygotowanie wspaniałego poczęstunku dla wszystkich uczestników wydarzenia. Dzięki Państwa zaangażowaniu, pracy i ogromnemu sercu mogliśmy cieszyć się nie tylko pysznymi potrawami, ale także wyjątkową, ciepłą atmosferą. Dzięki Waszej gościnności spotkanie stało się jeszcze bardziej udane i pozostanie na długo w naszej pamięci”. Słowa uznania organizatorom i prowadzącym przekazali także starosta strzyżowski pan Robert Godek, burmistrz pani Agata Gadziała, pan profesor Wacław Wierzbieniec oraz wielu innych znamienitych gości i sympatycznych mieszkańców Strzyżowa i okolic. Bardzo celnie podsumował wieczór z historią pan poseł RP Michał Kołodziejczak, którego przybycie było dla nas miłą niespodzianką (przyjechał z przyczyn naukowych, jako osoba prywatna, interesująca się tą tematyką): „Pamiętajmy, jak ważną wartością w życiu ludzi jest WOLNOŚĆ”.


Marzena Łącka

Masz jakieś pytanie? Napisz do nas.

Dowiedz się więcej