Rebbeca F. Kuang – „Yellowface”

„Yellowface” to powieść okrzyknięta rewelacją, napisana przez Amerykankę chińskiego pochodzenia Rebbecę F. Kuang. Czytając recenzje z okładki (m.in. bardzo pozytywną opinię króla fikcji literackiej Stephana Kinga) czytelnik z chęcią sięga po książkę i… może się rozczarować. Według mnie powieść nie porywa. Historia wymyślona przez autorkę jest bardzo ciekawa, ale sama książka już niestety nie, napisana ogólnikowo, momentami jest wręcz nudna. Czytając ją odnosiłam wrażenie, że pisarka nie do końca wiedziała o czym chce pisać i dopiero w trakcie pisania książki podejmowała decyzje miotając się między tematami, których jest zatrzęsienie: rasizm, mniejszości narodowe, przywłaszczenie kulturowe, zazdrość, social media, mechanizm pisania i wydawania książek, romans, elementy thilleru – bardzo dużo wątków i gatunków literackich. Niestety ważne i interesujące tematy, takie jak rasizm czy społeczność Amerykanów chińskiego pochodzenia, nie wzbudzają żadnego zainteresowania nimi, nie ma się ochoty „kopać” głębiej. Natomiast jeśli ktoś chce przeczytać pasjonującą końcówkę powieści, od której nie można się oderwać, to musi najpierw przebrnąć przez nudny początek i środek publikacji. Dziwię się, że to piszę, ale moim zdaniem warto,
bo końcówka jest mroczna, wciągająca i zaskakująca.
Książka opowiada historię młodej kobiety June Hayward, która marzyła o byciu wziętą pisarką, ale niestety nie osiągnęła sukcesu, który przypadł w udziale jej znajomej ze studiów. Traf chciał, że znajoma ta umarła w obecności głównej bohaterki pozostawiając rękopis swojej kolejnej książki. June wykorzystała sytuację i ukradła rękopis oraz część notatek zmarłej koleżanki, po czym zredagowała materiał i wydała książkę pod własnym nazwiskiem osiągając oszałamiający sukces. Powodowana ciągłym niedosytem sukcesu, a może także strachem przed odkryciem prawdy, autorka żyła w świecie iluzji, internetu. Jest to poważny problem dzisiejszych czasów i dotyczy ludzi w każdym wieku, nie tylko młodzieży. Rececca F. Kuang w swojej książce zwróciła szczególna uwagę na ten problem, który powoduje stracenie kontaktu z rzeczywistością i problemy z oceną sytuacji oraz zaradnością życiową.
Kolejnym ciekawymi tematami poruszonymi w powieści „Yellowface” wydają się być przywłaszczenie kulturowe oraz sytuacja mniejszości, w tym wypadku chińskiej, w Stanach zjednoczonych Ameryki północnej. Niestety autorka w sposób bardzo powierzchowny zajęła się tymi zagadnieniami, które z łatwością mogłaby rozwinąć i zachęcić czytelników
do własnych badań.
Natomiast bardzo podobał mi się wątek dotyczący cenzury i wskazywania, co ktoś może pisać, a czego nie powinien. Dotyczyło to chińskich robotników w czasie pierwszej wojny światowej oraz tego, czy o historii i przeżyciach Chińczyków mogą pisać osoby innej narodowości. Zacytuję tutaj fragment książki: „Myślę, że wprowadzenie cenzury polegającej na odgórnym decydowaniu, o czym dany autor może bądź nie może pisać, byłoby pomysłem bardzo niebezpiecznym(…) Nie chciałabym żyć w świecie, w którym o tym, co wolno pisać, rozstrzyga kolor skóry.(…) Czy czarnoskóry pisarz nie ma prawa pisać książek, w których występują biali bohaterowie? A co z autorami, którzy pisali o drugiej wojnie światowej, mimo że nie brali w niej udziału?”. Zgadzam się z autorką w całej rozciągłości: jeśli książka nie wypacza rzeczywistości, to każdy powinien mieć prawo pisać o tym, co go interesuje
lub wzbudza w nim emocje. Kolor skóry, wyznanie czy narodowość nie powinny mieć tu żadnego znaczenia.
Zachęcona końcówką książki oraz doborem tematów przez autorkę skłaniam się
ku poznaniu innych publikacji Rececci F. Kuang, do czego zachęcam również czytelników.
Agnieszka Płatek
DKK przy BPGiM w Strzyżowie






