Ryszard Koziołek – ,,Świat w oczach sąsiadki’’
Książka „Świat w oczach sąsiadki” to zbiór felietonów Ryszarda Koziołka,
które publikowane były w tygodniku „Polityka”. Tytułowa sąsiadka umożliwia autorowi, jak sam przyznaje, mówić nie tylko w swoim imieniu. Stanowi ona motor do pisania na tematy niewygodne i kontrowersyjne.
Każdy felieton jest na inny temat i przy każdym warto się zatrzymać oraz zastanowić
nad własną opinią. Kilka tekstów zwróciło moja uwagę w sposób szczególny. Jednym z nich był rozdział pt. „Łatwo lubić wrony”, w którym autor ukazuje bardzo ciekawe spojrzenie na ekologię i miłość do zwierząt. Według niego często zatracamy człowieczeństwo przedkładając dobro zwierząt nad dobro ludzi np. zbiórki na pomoc dla czworonogów cieszą się dużo większą popularnością niż zbiórki dla ludzi. Niektórzy tłumaczą to bezbronnością zwierząt,
ale ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że zwierzęta nie są bezbronne, tylko bardziej ufne,
a o za tym idzie łatwiej je skrzywdzić, a ich moralność nie wzbudza naszych zastrzeżeń, ponieważ zwierzęta działają instynktownie i zgodnie z prawami natury, nie są chciwe i nie oszukują.
Autor nie szuka przyczyny, ani nie usprawiedliwia niczego, zastanawia się tylko, dlaczego nasza etyka i moralność odróżnia nas od zwierząt i zwraca uwagę na to, że ludzie uczynili się odpowiedzialnymi za wszystkie istoty. Wspomina też Krzysztofa Kłosińskiego, który dawno temu „dziwił się, że człowiek, który nie lubi ludzi to mizantrop, ale człowiek, który nie lubi zwierząt,
to zły człowiek.”
Rozdział pt. „Przywracanie znaczeń” jest o prawie i prawdzie, które niestety rzadko mają ze sobą coś wspólnego. W świecie, w którym teraz żyjemy, brakuje autorytetów: ani dzieci
i młodzież, ani nawet dorośli nie potrafią wskazać żadnego autorytetu. Wielokrotnie idolami młodzieży są sportowcy lub tzw. „influencerzy”, którzy osiągnęli sukces i są bogaci,
ale ich przekonania i wierzenia nie są nikomu znane. Często młodzież „lubi” osoby,
które nie robią nic dobrego dla społeczeństwa czy kraju, a które po prostu są bogate i mają łatwe życie, albo udają, że tak jest. Jest to bardzo niepokojące zjawisko, bo osoby te nie pokazują
i nie uczą niczego wartościowego. Ale jeszcze gorsze jest to, że w Polsce brakuje autorytetu, który wskazałby, czyja interpretacja prawa jest właściwa. A prawo tym różni się od prawdy,
że trzeba go interpretować.
Kolejny felieton „Rzeczy nas zdradziły” opowiada o przedmiotach, którymi się otaczamy. Początkowo kupowaliśmy rzeczy dla pożytku, wygody i bezpieczeństwa, teraz te przedmioty zbierają i przetwarzają dane na temat każdego aspektu naszego życia. Pisarz zwraca uwagę
na lodówki, które informują właścicieli o konieczności zrobienia zakupów oraz o składzie
i kaloryczności produktów, które jedzą. Warto zastanowić się, które przedmioty ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie, a które są, być może, zupełnie niepotrzebne, a nawet szkodliwe.
Natomiast w rozdziale „Piazza Miarka” autor tak malowniczo opisał plac Karola Miarki, że teraz planuję go odwiedzić. Jest to doskonały przykład na to, jak mocno książki mogą wpływać na ludzi i ich działania. Po przeczytaniu felietonu sporo czasu spędziłam szukając zdjęć
i informacji w internecie, a później podjęłam decyzję o odwiedzeniu tego miejsca w najbliższej przyszłości.
Gorąco polecam przeczytać również inne felietony np. „Staliśmy jak dwa sny”, „Prawda o Mikołaju”, „Kto nas wychowa”, „Nie róbmy tego, co zrobimy” czy „Odra i nauka”, które traktują o bardzo ważnych kwestiach dotyczących życia każdego człowieka.
Część felietonów napisana jest w odpowiedzi na określone wydarzenia w Polsce, niestety brakuje kontekstu w tekstach, dlatego mogą być niezrozumiałe dla osób, które nie śledzą polityki lub przeczytają tę książkę za kilka lat. Brak objaśnień w tekście może wpłynąć na niezrozumienie aluzji autora, a tym samym danego felietonu, dlatego, moim zdaniem, książkę należy czytać teraz. Przykładem jest rozdział „Moja jest pomsta” o cytacie z biblii, którego użył K. Nawrocki
w swoim pierwszym przemówieniu jako prezydent Polski. Ktoś, kto nie interesuje się polityką
nie będzie wiedział, o jaki cytat chodzi oraz kto i kiedy go przytoczył, bo autor tego nie wyjaśnia. A ta informacja, moim zdaniem, jest kluczowa dla zrozumienia tego tekstu.
Mimo że w wielu kwestiach nie zgadzam się z autorem, serdecznie polecam jego książkę, ponieważ uważam, że warto skonfrontować swoje „ugruntowane” poglądy, aby samemu się sprawdzić. Każdy człowiek się zmienia i jego poglądy tez ulegają modyfikacji pod wpływem ludzi, których spotyka oraz wydarzeń, jakich doświadcza. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy,
że nasze poglądy się zmieniły. Dlatego warto czytać/rozmawiać z osobami, których poglądy są inne od naszych własnych lub mogą być nawet z nimi sprzeczne.
DKK przy BPGiM w Strzyżowie
Agnieszka Płatek


